Winnica Przybyłówka - Bierzgłowo Winnica Przybyłówka - Bierzgłowo
Winnica Przybyłówka - Bierzgłowo Winnica Przybyłówka - Bierzgłowo
Winnica Przybyłówka - Bierzgłowo Winnica Przybyłówka - Bierzgłowo
niedziela, 18 listopada 2018 r. 322 dzień roku
Zobacz lokalizację na mapie  Winnica na Facebook
Winnica Przybyłówka - paszportowanie roślin
Winnica Przybyłówka - zamówienie sadzonek winorośli
Wyszukiwarka

  Wizyt:
Newsletter
Chcesz być na bieżąco ze zmianami w serwisie?
Zapisz się do darmowego newslettera. W każdej chwili możesz z niego zrezygnować.
Wiadomości » Aktualności
Ostrożnie z obornikiem pod korzenie!
Poniedziałek, 09 lipca 2012 (13:34:00)
Według powszechnej wiedzy dobrze jest zastosować obornik pod korzenie nowo sadzonej winorośli, oddzielając go oczywiście warstwą ziemi o grubości od 5-10cm. Wszystko się zgadza, ale żeby nie popełnić błędu trzeba zwrócić uwagę na kilka szczegółów...

Po pierwsze

Obornik używany do zaprawienia dołka musi być "przerobiony", czyli przynajmniej 3-4 letni - taki obornik zaczyna zamieniać się w kompost. Podstawowym błędem wynikającym z niezrozumienia tematu jest układanie na dnie dołka kilkucentymetrowej warstwy - najczęściej słabo przerobionego - obornika, następnie usypanie kilku centymetrów ziemi (warstwy oddzielającej ) i posadzenie sadzonki.

Przy zdrowej i dobrze ukorzenionej sadzonce w ciągu kilku, najwyżej kilkunastu dni korzenie przerosną przez warstwę oddzielającą i przedostaną się do warstwy obornika, który jest dla nich toksyczny. Pół biedy jeżeli ten obornik jest rzeczywiście przerobiony, ale jeżeli nie to jest duże prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że korzenie obumrą a sadzonka uschnie lub przynajmniej poważnie to odchoruje.

Co zatem należy zrobić?

Otóż jeżeli chcemy zaprawić dołek obornikiem to powinniśmy wzbogacić dolną część obornikiem, poprzez zmieszanie dawki obornika ze spodnią warstwą ziemi. Najpierw tą spodnią warstwę trzeba spulchnić, następnie dodać dawkę obornika (według mojego doświadczenia wystarcza w stosunku 1:3 - obornika do ziemi ) i wymieszać ze spulchnioną warstwą spodnią. Ładnie i szybko to wychodzi gdy wbijemy łopatę i trzymając za rękojeść skręcamy wzdłuż osi - kilka skrętów i gotowe . Dopiero wtedy usypujemy warstwę oddzielającą najlepiej w postaci żyznej ziemi - przy sadzeniu jesienią - nawet 10-cio centymetrową.

Korzenie przerastając przez warstwę oddzielającą przedostają się do warstwy ziemi "wzbogaconej" w cenne treści pokarmowe oraz makro i mikro elementy, w które bogaty jest obornik. Przyjmuje się, że dawka 3-4kg/m2 (czyli wcale nie dużo na łopacie lub widłach) wystarcza na 3 lata - na ziemiach cięższych i 2 lata na ziemiach lekkich - słabych.


Po drugie

Musimy wziąć pod uwagę, że tam gdzie obornik - tam robaki (mam na myśli dżdżownice), a tam gdzie robaki tam na pewno przywędruje kret. Gdybyśmy rozrzucili obornik po całej powierzchni działki i ją przekopali lub zaorali - tylko przypadek mógłby sprawić, że kret podkopałby nam sadzonkę. Lecz jeżeli dozujemy obornik miejscowo to tak jak byśmy go wabili w określone miejsce.

Ale i na to jest sposób - może nie zawsze skuteczny ale nikt nam nie zarzuci, że nie próbowaliśmy.

Bardzo dobre wyniki - biorąc pod uwagę zaopatrzenie korzeni w niezbędne dla prawidłowego wzrostu rośliny - treści pokarmowe oraz kreta daje stosowanie obornika w warstwie ziemi nad korzeniami. Spód dołka mieszamy z żyzną ziemią lub kompostem, sadzimy sadzonkę i po przykopaniu połowy głębokości dołka (mam na myśli dołek o głębokości 30-35cm), układamy 5-7 cm warstwę obornika (w takim przypadku nie trzeba mieszać z ziemią) i resztę przysypujemy "do równego".

Przy takim zastosowaniu obornika treści pokarmowe będą przekazywane do korzeni wraz z wodą z opadów atmosferycznych (lub podlewania) a ewentualny kret będzie rył w poszukiwaniu robaków w warstwie nad korzeniami, co daje duże szanse naszej winorośli na przetrwanie pierwszych lat wegetacji zanim nie rozwinie takiego systemu korzeniowego, że i dziesięć kretów nic jej nie zrobi.
Osobiście praktykuję i bardzo sobie chwalę - ściółkowanie świeżym obornikiem(końskim lub bydlęcym) na wiosnę. Stosuję to wobec pojedynczych krzewów winorośli posadzonych np. przy ścianie, gdzie wszelkie prace wykonuję ręcznie (w szpalerze utrudniłoby to mechaniczną agrotechnikę).

Na wiosnę - okres nabrzmiewania pąków, po spulchnieniu ziemi ściółkuję świeżym (chodzi o azot) obornikiem okolice krzewu w promieniu około 40cm i w odległości około 10 cm od pnia. Przy słonecznej pogodzie wierzchnia warstwa obornika zeschnie i zaskorupi się tworząc warstwę pod którą (jak pod korą) zawsze jest wilgotno, a ziemia (jest u mnie ciężka) nie zaskorupia się.

W trakcie każdych opadów deszczu korzenie krzewu są systematycznie zaopatrywane w minerały, które z warstwy obornika wraz z wodą przedostają się w głąb ziemi. Z dużym opóźnieniem względem "gołej" gleby wyrastają chwasty, które łatwo wyrwać, gdyż podłoże jest cały czas wilgotne.
Cofnij Drukuj
Komentarze [1]
Aby uniemożliwić używanie formularza przez różne roboty internetowe wpisz wynik poniższego działania w puste pole po znaku = *
7 + 4 =
   

Janek • *********@gmail.com
IP: 77.245.247.XXX • Data: Niedziela, 27 stycznia 2013 (21:25:18)
Bardzo trafne i dobre rady, czytając" słychać "doświadczenie- udanych plonów .j.